Powrót po przerwie

Jeden z niewielu weekendów bez chorób- na College Avenue w Berkley

Trochę nas tutaj nie było, a mamy już lipiec. Za każdym razem kiedy planowałam spędzić wieczór na pisaniu bloga, wypadało mi coś innego. Cały czerwiec przeszedł nam pod znakiem jednego wielkiego przeziębienia u Amelii, infekcji ucha, czterech wizyt u lekarza, dwóch tygodniach z C. w delegacji i tak dalej i tak dalej. Na koniec miesiąca przeziębiłam się i ja i musiałam ekspresowo wyzdrowieć. W czerwcu szukaliśmy też niani do pomocy, świętowaliśmy dzień ojca, a ja sama miałam mniej czasu dla siebie, bo jak ktoś w domu jest chory to wszystko staje na głowie.

Wiele słonecznych dni przesiedzieliśmy w domu, więc mam nadzieję że lipiec będzie trochę bardziej pozytywny.

Miłego tygodnia i Happy 4th of July!

2 comments

  1. Dorota w Colorado says:

    Welcome back. Dzieci w zlobkach zawsze duzo choruja, Amelka sie po prostu przyzwyczaja. Zycze milego 4go – i szybkiego znalezienia niani.

Leave a Reply

*