O mnie

 

photo1  kasia  100_0682

Witam na blogu!

Nazywam się Kasia i od prawie czterech lat mieszkam w USA, a dokładniej w słonecznym stanie Kalifornia, w Dolinie Krzemowej, nieopodal San Francisco. Mam męża Nowozelandczyka i córeczkę Amelię. Zawodowo zajmuję się marketingiem. Przed przeprowadzką do USA, przez pięć lat mieszkaliśmy w Szwecji. Uwielbiam podróże, kreatywne pisanie, modę i dobre, zdrowe jedzenie. Nie wiemy, czy Stany Zjednoczone będą naszą ostateczną przystanią, czy jeszcze gdzieś powędrujemy, jednak póki co odkrywamy wszystkie odcienie tego interesującego kraju.

Welcome to Milvine!

Howdy, my name is Kasia and I moved to sunny California about four years ago. I live together with my New Zealand husband and daughter Amelia in the middle of Silicon Valley. Before moving to the US, we  lived in Sweden for almost five years. I love everything about being outdoors, creative writing, traveling with my little family, healthy food and fashion. I have no idea if USA is our final destination or whether we will keep moving. I guess the time will tell.

 

 

 

 

13 comments

  1. Amarula says:

    Cześć. Trafiłam na Twój blog przez makelifeeasier.pl 🙂 Bardzo podoba mi się strona estetyczna bloga, teksty, a sama Ty w ciąży wyglądasz kwitnąco 🙂 I naprawdę uwielbiam podglądać blogi gdzie panuje otwartość, tolerancja 🙂 no i te różne egzotyczne podróże 🙂 super masz 😉 a najbardziej zazdroszczę – ale tak pozytywnie 😉 – pogody i tych +15 stopni w styczniu – gdzie piszesz, że miejscowym już zimno :):)
    Pozdrawiam z szaroburej Warszawy 😉 Na pewno będę śledzić wpisy, bo też będzie się u Was działo za chwilę 🙂 🙂 PS. A Twój mąż wygląda na bardzo ciepłego i pozytywnego faceta 🙂

    • milvine says:

      Witam na blogu i dziekuje za mile komentarze:) Tak miejscowi to chodza w kurtkach puchowych obecnie bo troszeczke popadalo. Uwielbiam Warszawe! Najfajniejsze miasto w Polsce i moja siostra tam studiuje. Moj maz calkiem w porzadku facet i wielbiciel pierogow;)

      • Amarula says:

        Tak zdecydowanie Warszawa da się lubić 🙂 Choć ma też swoje wady, jak każde miasto,ale więcej jest tych pozytywnych. Najgorszą chyba rzeczą to zanieczyszczenie powietrza, spaliny, – dla rodziny z dziećmi to nie jest już takie fajne miejsce do codziennego życia… dlatego staramy się wolne chwile spędzać z dala od zgiełku miasta; natomiast ja z mężem i tak jesteśmy „zwierzakami miejskimi” i życie pod miastem planujemy raczej na spokojnej emeryturze, kiedy dzieci będą samodzielne i dorosłe 🙂 – jak już wszelki zachcianki imprezowo-kulturalno-socjalne miejskie wyeksploatujemy 🙂 Bardzo wygodnie żyje się w mieście, choć może nie do końca jest to zdrowe dla ludzi.. ale cóż, trzeba sobie jakoś radzić.
        Pozdrawiam tym razem z zasypanej śniegiem i mroźnej stolicy 🙂

  2. Iga says:

    Bardzo ciekawy blog! Zawsze marzyłam, żeby zamieszkać na jakiś w Australii lub Ameryce, uwielbiam podróże, ale ciężko jest rzucić wszystko i się wyprowadzić 🙂 Piękne zdjęcia, bardzo inspirujące relacje z wyjazdów i zachęcające do zmiany w swoim życiu 🙂

    • milvine says:

      Witam na blogu! Emigracja i mieszkanie w innym kraju jest bardzo ciekawe, jednak ma tez swoje minusy- odleglosc od rodziny i bliskich, zwyczajow, domu itp.Tak jak wszystko ma swoje dobre i zle strony.

  3. Gosia says:

    Hej,dopiero dzis trafilam na Twojego bloga i nie wiem kiedy dam rade to wszystko przeczytac😀.Ja tez pochodze ze Slupska.Mieszkam ostatnie dwa miesiace w Australii(6 lat mieszkalam)i wyprowadzam sie z moja rodzina na Floryde!Juz nie moge doczekac sie tego dnia kiedy ostatni raz wsiade w samolot w Sydney i nigdy juz tu nie wroce.Nawet jedna lza mi nie spadnie za tym krajem.Pozdrawiam serdecznie!

      • Gosia says:

        Witam ponownie,ciesze sie ze w koncu trafilam na obczyznie na kogos z mojej wioski😃.No niestety Australia dla mnie i mojego meza to bylo wielkie nieporozumienie,absolutnie nie chodzi tutaj o sprawy finansowe,bo nam ukladalo sie wspaniale.Problemem byli ludzie,ich mentalnosc,zazdrosc i zawistnosc.Nie powiem juz o ich intelekcie,bo to juz slow brakuje.Zwykle codzienne sprawy gdzie trzeba bylo miec z nimi kontakt,przyprawialy nas o bol glowy i nerwy.Zacofanie jesli chodzi o mode,kosmetyki,zabiegi w gabinetach kosmetycznych ,lekarstwa w aptece itd.Koszmarna sluzba zdrowia,na wizte u specjalisty kolejka po 3-4 miesiace i nie wazne ze chcesz prywatnie i bulisz z wlasnej kieszeni,nikogo to nie interesuje.Oj dlugo moglabym opowiadac co to za koszmarne panstwo.Nigdy nie wybaczylabym sobie zeby moje dzieci tutaj wychowywaly sie,uciekam w ostatnim momencie gdy moja corka niedlugo skonczy 14 lat i jeszcze nie nasiakla mentalnoscia convicts.Bardzo ciesze sie ze znalazlam przypadkowo Twojego bloga,napewno bede jego stala czytelniczka😃.Gdzie jestes w Australii teraz?

        • milvine says:

          Jestesmy teraz w odwiedzinach u rodziny meza w Melbourne:) zatem witam w usa, slyszalam ze na florydzie jest bardzo fajnie

Leave a Reply

*

Translate »